Lewczyński Jerzy
Fotografia Pamiątkowa jako ul. Awaryjna 80/90
od 27 lutego 2016
do 9 kwietnia 2016

Artysta na przełomie lat 80/90-tych XX w. , w okresie silnych historycznych przemian w Polsce, rozpoczyna druk swoich prac fotograficznych w lokalnym punkcie ksero w Gliwicach. Wydruki podpisuje na odwrocie, pieczętuje i sygnuje i tak obok już znanych czarno-białych prac jak np. Pokaz Zamknięty (1959), pojawiają się kolorowe pt. FOT PAM, wskazujące na nowy cykl: Fotografii Pamiątkowej, odwzorowujący otoczenie w odmiennej niż dotąd formie technicznej.

Podobnież wg. Pirandello zdumienie którego doświadcza aktor przed kamerą jest tej samej natury co uczucie obcości jakiego człowiek doznaje przed lustrem.

Fotografie pamiątkowe przenoszą nam w czasie podwójne zdumienie artysty; wobec widoków szarej codzienności w kraju transformacji i własnych zdjęć w postaci mechanicznych reprodukcji.

Jerzy Lewczyński włącza się w światowy ruch Copy Art. Może nie jest tu przypadkowa zupełnie w tym kontekście zbieżność dat: w 1979 roku zostaje zorganizowny pierwszy duży pokaz ruchu Copy Art pt. Electroworks w Muzeum George Eastman w stanie Nowy Jork w USA, i w tym samym roku artysta (razem z Zofią Rydet) odwiedza Nowy Jork z okazji udziału w wystawie Fotografii Polskiej w International Center of Photography.

Walter Benjamin napisał: „Nawet przy najdoskonalszej reprodukcji nie ma mowy o jedynym, niepowtarzalnym związku dzieła sztuki z miejscem i z miejscem i czasem jego istnienia”, przyznając jednocześnie że do historii obrazu Mony Lisy należy historia jej kopii sporządzonych w XVII, XVIII i XIX wieku.

Czy Jerzy Lewczyński, doświadczając podwójnego zdziwienia nad pracami ksero, paradoksalnie nie przywraca fotografii jej miejsca „tu i teraz”, uzasadnionego nie tylko grami wyzwolonego rynku kapitałowego, ale może przede wszystkim tworząc dla niego nowe warunki widzialności?

26.03.2016 16:33:13

(ur. 14.03.1924 w Tomaszowie Lubelskim, zm. 2.07.2014) 

Jerzy Lewczyński jest jednym z najważniejszych twórców w historii polskiej fotografii XX wieku, autorem teorii „archeologii fotografii”, wykorzystującym w swojej twórczości intelektualny i filozoficzny potencjał fotograficznego medium. 

Pierwsze fotograficzne kroki stawiał Lewczyński przed wojną, fotografując kultowym dziś aparatem Kodaka Baby-Brownie. 
Bardzo silnie na jego życiu i twórczości odcisnęły się lata II wojny światowej: utrata ojca, przystąpienie do Armii Krajowej, ale przede wszystkim doświadczanie stopniowej dewastacji jego własnej, znanej i codziennej rzeczywistości sprzed katastrofy. 
Figura historii oraz pragnienie dotarcia do utraconej przeszłości staną się niezwykle istotne dla postawy twórczej Lewczyńskiego. 
Po wojnie, w latach 1945-51 Lewczyński odbył studia na wydziale Inżynieryjno-Budowlanym Politechniki Śląskiej w Gliwicach i podjął pracę w Biurach Projektów Przemysłu Chemicznego w Gliwicach. 
W latach 50. rozpoczął aktywnie działać na polu fotografii. Został członkiem oddziału gliwickiego Polskiego Towarzystwa Fotograficznego, w którym poznał Tadeusza Maciejkę, Adama Sheybala, Piotra Janika i Zofię Rydet. To środowisko będzie podstawą założonej w 1956 roku grupy twórczej „Gliwice”, do której oprócz Lewczyńskiego, Rydet, Sheybala i Janika przystąpili także Aleksander Górski, Stanisław Skoczeń czy Roman Wichrowski.
W spojrzeniu Lewczyńskiego na fotografię w tym okresie dostrzec można wpływ najważniejszych dla tego czasu dyskusji i aktualnych nurtów artystycznych. Z jednej strony widać fascynację fotografią reportażową spod znaku wystawy Rodzina Człowiecza, ale także inspirację włoskim neorealizmem. 
Jest to czytelne chociażby w piśmie Lewczyńskiego do ZPAFu, w sprawie programu i organizacji grupy „Gliwice”, w którym czytamy: 
„[…] Uważamy, że dominantą koncepcji twórczych powinna być ekspresja, oparta na intelekcie. Elementem decydującym winien być człowiek: człowiek żywy taki, jakim go między innymi widzi nadrealizm. Często jest to człowiek niezrozumiały, ale zawsze człowiek chodzący po ziemi. Podstawa intelektualna sugeruje różne rozwiązania tej koncepcji, np. wszystko o człowieku, lecz przy pomocy jego dzieła. Ta metoda operuje »człowiekiem ukrytym« niewidocznym na obrazie. Człowiek ukryty w swoich starych butach, w stworzonym przez siebie otoczeniu, itp."
Również w latach ‘50tych Lewczyński poznał Bronisława Schlabsa i Zdzisława Beksińskiego, a ta współpraca zaowocowała nawiązaniem kontaktów z Otto Steinertem i twórczą interpretacją idei „fotografii subiektywnej”. Rok 1959 zaznaczył się głośną wystawą Pokaz zamknięty w Gliwickim Towarzystwie Fotograficznym, na której Lewczyński, Beksiński i Schlabs zaprezentowali prace zdecydowanie odchodzące od estetyki reportażu fotograficznego. Fotograficzne plansze Lewczyńskiego, pokazane na wystawie, zwracały uwagę na niepewność relacji między tym, co przedstawione a samym przedstawieniem, oryginałem i kopią. Zestawianie słowa i obrazu a także poszczególnych fotografii między sobą otwierało przed widzem szereg interpretacji i możliwych połączeń znaczeniowych. 
W latach 60. w twórczości Lewczyńskiego coraz większą wagę zaczyna odgrywać historia: ta prywatna a także zapomniana historia nieznanych mu osób oraz fotografia amatorska i prywatna. Fotografia staje się dla artysty śladem, materialnym dowodem istnienia, dzięki któremu możemy dotrzeć do tego, co minęło. Stąd już tylko krok do koncepcji archeologii fotografii. 
Jak pisze sam fotograf: „Archeologią fotografii nazywam działania, których celem jest odkrywanie, badanie i komentowanie zdarzeń, faktów, sytuacji dziejących się dawniej w tzw. przeszłości fotograficznej. [...] Jest też celem «archeologii fotografii» poszukiwanie świadków dawnych wydarzeń! Takim świadkiem w fotografii jest światło. Światło, które było bodźcem technologicznych procesów utrwalania rzeczywistości i które wyrzeźbiło w negatywie dawną powszechną obecność! Negatyw stanowi, więc ślad „tamtego" światła i jest autentycznym światłem minionych wydarzeń.”
Realizacją takiego spojrzenia na fotografię jest cykl Negatywy (seria negatywów znalezionych na strychu jednego z domów w Sanoku) czy Negatywy – ciąg dalszy, czyli grupa negatywów znalezionych w Nowym Jorku. 
„Archeologia fotografii” jest nie tyle pisaniem historii, ile szukaniem kontaktu z minionym, jest pewną niegasnącą wrażliwością i ciekawością wobec zapisanych w fotografii przejawów życia.

26.03.2016 13:09:30

1
loading image...
Jerzy Lewczyński
ul. Awaryjna

28×41 cm
11